niedziela, 17 marca 2013


26. Nie odchodź! Chyba ta idiotka Cię nie interesuje!?

Gdy spadałam widziałam tylko jak T.I. z balkonu wlepia swoje gały we mnie i coś krzyczy, niestety nie usłyszałam co.. Z wielkim hukiem wpadłam do hotelowego basenu, czułam, że jeszcze kilka chwil i już mnie nie będzie.
oczami Justina:
Tak Violette druga podopieczna Will’a była niezłym wyborem, co prawda była gorsza od Mandy, ale za to liczy się sam fakt, że ją także przeleciałem. Z Viol mniej się starałem bodajże minął tydzień odkąd się znamy. Przyjrzałem się dokładnie dziewczynie leżącej obok mnie, nie miała nic na sobie oprócz okrywającej ją kołdry. Aż dziwne, że to wszystko mi tak idealnie wychodzi kilka czułych słówek, beznadziejnych komplementów i dziewczyna już jest moja. Viol była starsza od Mandy o pięć lat, ale za to naiwnością były na tym samym poziomie. Idiotki. Chwyciłem pilot i zwinnym ruchem włączyłem telewizor, trafiłem na bajki, super. Dziecinada, sorry, ale mam 17 lat i nie będę udawał jakiegoś szczeniaka, który dalej się interesuje bajeczkami. Kliknąłem jeszcze kilka razy przycisk od pilota umożliwiający włączenie innego programu. Przeleciałem tak z dziesięc programów, aż natrafiłem w końcu na wiadomości, chociaż to. Nie powiem, że lepsze to niż bajki, ale jednak zostawię na tym.
- Ymm.. Siema kociaczku – zobaczyłem, że Viol przekręca się w moją stronę i powoli przybliża aby dać obleśnego buziaka. Fuu czy ta laska dba w ogóle o higienę? Jebie jej z paszczy jak jakiemuś zwierzęciu na dodatek zęby ma prawie pomarańczowe…
- Cześc.. – odsunąłem ją lekko od siebie, aby nie dotknęła moich ust. Ta tylko popatrzyła na mnie zielonymi oczami jakby chciała powiedzieć ‘trudno i tak jestem idiotką więc rób ze mną co chcesz’. Uśmiechnąłem się lekko i zapatrzyłem się w oczy dziewczyny… Nie były one brązowe, nie miały w sobie tego czegoś.. Mandy to co innego ładna, zadbana, a gdy tylko się uśmiechała czułem się jak prawdziwy mężczyzna. zaraz co ja pierdole? Mi też się chyba udzielił ten wczorajszy procent.
- Justin popatrz czy to nie ta idiotka leci w tv? – spojrzałem w telewizor gdzie zobaczyłem jak prezenterka mówi: ‘Właśnie znajdujemy się na miejscu wypadku niejakiej Mandy S., dziewczyna właśnie jest przewożona karetką do szpitala. Mandy wypadła z balkonu na czwartym piętrze spadając prosto do hotelowego basenu. Będziemy państwa informować na bierząco, a tym czasem przenosimy się do studia’. Patrzyłem na telewizor jak jakiś kretyn, nie mogę w to uwierzyć.. Mandy? Ona nie chciała sobie niczego zrobić chyba? chyba..
- Viol idę nara! – chwyciłem koszulkę i ją szybko założyłem. Nie mogę czekać aż wszystko dojdzie do normy, ona jest.. jest ważna? Mandy? Poczułem jak w tej chwili Viol mnie złapała za rękę.
- Nie odchodź! Chyba ta idiotka Cię nie interesuje!?
- Zostaw mnie suko! – dziewczyna chyba nie dawała za wygraną więc szczeliłem jej z liścia w twarz tym samym puściła mnie więc swobodnie mogłem wybiec z hotelu, złapać taksówkę i pojechać do szpitala. Zadzwoniłem do Ushera.
- Usher chłopie gdzie leży Mandy? – zapytałem z wyczuwalną troską w głosie.
- A co ona Cię jeszcze interesuje? Zajmij się Violette!
- Powiedz gdzie ona jest i tyle! – na szczęście Ush nie robił scenek i podał mi adres szpitala. Gdy tylko dojechaliśmy na miejsce szybko podbiegłem do pielęgniarki.
- Gdzie leży Mandy? Mandy S.?
- A pan z rodziny?
- Tak! – krzyknąłem.
- Poproszę w takim razie o dokumenty. – kurwa, jak ja nienawidze takich babsk! Wszędzie muszą wszystko widzieć! Usiadłem na krześle z nadzieją, że gdzieś tu zobaczę Will’a albo chociaż Nicka czy Lauren. Kurwa! Dlaczego ja jestem taki pojebany! Przecież ona mogła chcieć popełnić samobujstwo! Kto wie, może dlatego, że ją rzuciłem i potraktowałem jak szmatę! Huj jej w dupę, o co mi chodzi? Kurwa po co ja się nią przejmuję! W tej chwili dostrzegłem na swojej białej koszulce żółte plamy chyba z piwa. Cóż wczoraj trochę zabalowaliśmy, ale nie powiem, że było źle.
- Co z panem? – poczułem jak ktoś dotyka mojego ramienia i tym samym budzi mnie ze snu.
- Nic facet odwal się! – krzyknąłem odpychając czyjąś dłoń. Po chwili zobaczyłem, że to kobieta o męskim głosie.. o w dupe! – Przepraszam jestem przemęczony…
- Chce pan się czegoś napić? Przespał pan tu całą noc…
- Serio? – zapytałem a kobieta pokiwała głową – A co z Mandy?
- Nie mogę udzielać takich informacji, ale mogę zawołać jej siostrę.
- Był bym wdzięczny. – nie musiałem długo czekać aż na horyzoncie znalazła się śliczna blondynka w miniówce i szpilkach. Kolejny cel do zaliczenia? Na pewno tak. Uśmiechnąłem się do siebie pod nosem i żeby głupio nie wyszło zapytałem o Mandy.
- Co z Mandy?
- Jest z nią ciężko. Chodź ze mną do jej pokoju. – dziewczyna zaprowadziła mnie do pokoju gdzie leżała moja była. Była w białym czymś co przypominało fartuch. Przyjżałem jej się dokładniej. Była blada, dziwnie blada jakby zaraz miała umierać, sine usta prawie zlewały się z twarzą. Nie była tą samą dziewczyną, z którą lubiałem się wygłupiać. Była podłączona do różnych przyżądzeń w tym do respiratora. W tej chwili do sali wszedł lekarz.
- Mamy bardzo złe wieści.. – spojrzał na nas z troską – Mandy może już nie chodzić.. – dziwny skurcz żołądka przeszył bólem całe moje ciało. Nie możliwe!
________
Oceńcie sami ten rozdział :D Dziękuję za komentarze i ogólnie za wszystkie miłe słowa :D Jeżeli chcecie się czegoś dowiedzieć o opowiadaniu czy o mnie to tutaj macie mój formspring:
http://www.formspring.me/anko7
edit: niestety nie mam teraz ani czasu ani humoru na pisanie jakichkolwiek blogów ;/ więc notka nie pojawi się zbyt szybko ;/ przepraszam. jeżeli chcecie mieć ze mną kontakt czy coś to formspring mój jest wydany wyżej. jeszcze raz przepraszam !;****

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz